Idźcie do „szeptuchy” – ona Wam poradzi i pomoże…

… a potem pójdźcie do swoich lekarzy, rodziców, sąsiadów, znajomych
i patrzcie im prosto w oczy… i uśmiechajcie się najładniej, jak tylko potraficie.

Koresponduję z ostatnim Małgosinym wpisem na temat jej nielekkich fizjoterapeutycznych (a i też kobiecych rozterek) może trochę przekornie, ale bynajmniej nie przez przekorę. Dawniejsze usługi szeptuchy, wiejskiej znachorki i zaklinaczki, także bowiem – podobnie jak dzisiaj status wszechstronnego okołoporodowego suportu dla kobiet w ciąży – całkiem dobrze funkcjonowały poza ramami akceptacji wyznaczonymi przez medycznych oficjeli.

Jednak podczas gdy dawniej lekarzy było mało, ich wiedza niezbyt rozległa, a ich samych nieczęsto wzywano do chorych na wsi (a już chyba tylko przez pomyłkę do kobiet w ciąży), to dzisiaj establiszment medyczny ma solidną i ugruntowaną społecznie władzę, a do tego ma się po prostu czym pochwalić, zwłaszcza że dobrze służą jego taniemu splendorowi ogłupiające media oraz reklamy.

Nie znaczy to bynajmniej, że na pochwałę zasługuje. Nawet na oko z dużej odległości widać jego rozbrat ze zdrowym rozsądkiem właśnie w sprawach, które wymagają szerszego i głębszego spojrzenia, czasu i uwagi, a przede wszystkim solidnego interdyscyplinarnego przygotowania potrzebnego w pracy z ciałem ciężarnej kobiety.

Paradoksalnie więc – nie owijając zbytnio w bawełnę – to na swoich zakutych medycznych łbach powinni sobie przykleić etykietę szarlatanerii wszyscy sprzeciwiający się żywej i głębokiej trosce o zdrowy i spokojny poród, jakiej może doświadczyć każda kobieta w skromnym Małgosinym Gabinecie.

Ponieważ to ich ograniczenia umysłowe bywają groźne dla kobiet w ciąży, gdyż swoją postawą, a często po prostu dla pieniędzy, ignorują oni rudymentarne zasady Kodeksu Hipokratesa, nie mówiąc już o zasadach etyki stosownej wobec słabszej płci.

Ich porady to często prymitywne zaklęcia, a ich lekom daleko choćby do skuteczności zielarskiego i życiowego doświadczenia wiejskich znachorek. Rozsądnym kobietom trudno jest więc dzisiaj wierzyć w moc sprawczą państwowej opieki lekarskiej, gdyż ta w ich ważnych życiowych sprawach po prostu szwankuje na całej linii, swoją inercją i ignorancją przyklepując niekiedy murowane kłopoty zarówno przy porodzie jak i w połogu.

Według mnie szkoda trochę czasu i sił na rozwijanie tego wątku, ponieważ kulawość i niedowład służby zdrowia jest sprawą powszechnie znaną. Nie sądzę też, żeby samej Małgorzacie mogły wystarczyć tutaj słowa pokrzepienia w rodzaju: — Nie przejmuj się głupcami, świata nie zmienisz. Ona jest za mądra, żeby nie przejmować się szkodami wyrządzanymi przez głupców.

Zresztą jej wzmianka o przykrej konfrontacji z jakimś durnym lekarzem nie wydaje mi się służyć w jej żywej perswazji jedynie wylewowi jakiegoś osobistego żalu. Służy ona raczej – tak ją w każdym razie odczytuję – jako dobry punkt dla zdrowej i mądrej refleksji nad przyczynami społecznego przyzwolenia na ewidentnie szkodliwą arogancję i głupotę, której nie dopuściłaby się dawniej szanująca się szeptucha.

Nierozsądnych kobiet jest bowiem całkiem sporo w naszym kraju – na pewno dużo więcej od głupich i nieodpowiedzialnych lekarzy. I dydaktyczny trud naszej dzielnej Małgosi skierowany jest właśnie do nich, a nie do tych, którzy ją obrażają czy przeszkadzają jej w ciężkiej pracy.

Wspomnę więc ze swojej strony tylko o tym, w czym mogą ją wesprzeć te z kobiet, które już doświadczyły wartości jej pracy dla własnego zdrowia i których woli nie ma potrzeby agitować prostodusznym przekonaniem, iż nieduża, rzeczowa poufałość z Szefową Rehafit to dla kobiety w ciąży życiowy strzał w dziesiątkę, ponieważ znają one lepiej swoją drogę od nieomylnego lunatyka.

Otóż – pozwolę sobie przyłączyć się do bezpośredniego tonu Autorki postu: możecie, drogie Panie, zwielokrotnić owoc jej starań zwykłą pocztą pantoflową. Możecie powiedzieć innym to wszystko, na co Małgorzata nie ma sił i czasu czasu, a co zbudowałoby wartość jej służby w oczach Waszych sąsiadów, rodzin, znajomych, a nawet może wprawiło w konfuzję tępawych medyków.

Nie ma nic prostszego a zarazem skuteczniejszego w propagowaniu wartości niż żywe świadectwo doświadczonych na ich podstawie benefitów – to duża siła, z którą nie można się nie liczyć, jeśli chce się utrzymać nawet niezasłużony prestiż w demokratycznym państwie.

Przy czym nie chodzi tu już raczej o popularność i reklamę niekwestionowanych pionierskich zasług Gabinetu dla krzewienia zbawiennej prociążowej formuły w Elblągu, lecz raczej o Wasz osobisty wkład w rozwój społecznej świadomości wagi fizjoterapeutycznych priorytetów, które leżą po prostu na sercu Waszej Dobrodziejce.

Małgosina sława nie jest bynajmniej w Elblągu tajemnicą poliszynela, dla której wiarygodności próżno jest zazwyczaj szukać wiarygodnych świadków – to fakt, którego sile bardzo trudno otwarcie zaprzeczyć nawet opłacanemu z Waszych podatków głupcowi, ponieważ to Wy jesteście jego świadkami.

Nie jest dobrze bagatelizować lub omijać z daleka ludzką głupotę – trzeba z nią walczyć przynajmniej tak wytrwale, jak walczy z nią Małgosia – taktownie zamykając gęby tym, którzy nie mają pojęcia, o czym mówią. Swoją godną ludzką postawą i zdrowym rozsądkiem odwzajemnicie jej szczodrość i oddanie słusznej sprawie.

Dobrze jest spłacać zaciągnięte długi, nie sprowadzając ich jedynie do czasu i pieniędzy.

Nie każdemu przypada w udziale wyjątkowy talent Małgosi oraz jej wrażliwość na rzeczywiste potrzeby ludzkiego ciała – każdy jednak może należycie docenić jej rzadki dar, jeśli oczy nie zaszły mu bielmem i jest on w stanie dojrzeć jego owoce.

Nie zapominajcie o tym, drogie Panie. Jeśli trafiłyście do Gabinetu Rehafit ze swoimi potrzebami, to na pewno jesteście dość sprytne, żeby wiedzieć, co piszczy w trawie.

Paweł Zelwan

Skomentuj

Twój adres nie będzie upubliczniony. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

31 + = 33